Strona 1 z 3

Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 14:36
przez Marco
Dekret Kongregacji Biskupów

Listem z 15 grudnia 2008, skierowanym do Jego Eminencji Kardynała Dario Castrillona Hoyosa, przewodniczącego Papieskiej Komisji Ecclecia Dei, bp Bernard Fellay, również w imieniu trzech pozostałych, konsekrowanych dnia 30 czerwca 1988, prosił usilnie o zdjęcie ekskomuniki „latae sententiae”, ogłoszonej na mocy dekretu prefekta tejże Kongregacji Biskupów z 1 lipca 1988. We wspomnianym liście bp Fellay stwierdza między innymi: „Zawsze mocno trwaliśmy w woli pozostawania katolikami i oddawania wszystkich naszych sił w służbie Kościołowi Naszego Pana Jezusa Chrystusa, którym jest Kościół Rzymskokatolicki. Akceptujemy jego nauczanie w synowskim duchu. Wierzymy mocno w Prymat Piotra i w jego prerogatywy i dlatego tak bardzo cierpimy z powodu obecnej sytuacji”.

Jego Świątobliwość Benedykt XVI – po ojcowsku uwrażliwiony na dolegliwości duchowe, okazywane przez zainteresowanych z powodu sankcji ekskomuniki oraz ufając zobowiązaniom wyrażonym przez nich w cytowanym liście, że nie będą szczędzić żadnych wysiłków, aby pogłębiać w toku niezbędnych rozmów z władzami Stolicy Apostolskiej otwartych jeszcze kwestii, aby móc osiągnąć wkrótce pełne i zadowalające rozwiązanie problemu, który legł u podstaw – postanowił rozważyć na nowo sytuację kanoniczną Biskupów Bernarda Fellaya, Bernarda Tissier de Malleraisa, Richarda Williamsona i Alfonso de Galarreta, spowodowaną ich sakrą biskupią.

Niniejszy akt pragnie umocnić wzajemne stosunki zaufania oraz nasilić i ustabilizować stosunki Bractwa św. Piusa X z tąż Stolicą Apostolską. Ten dar pokoju, na zakończenie uroczystości z okazji Bożego Narodzenia, chce być także znakiem dla wspierania jedności w miłości Kościoła powszechnego i doprowadzić do zakończenia skandalu podziału.

Wyraża się życzenie, aby za tym krokiem nastąpiła upragniona realizacja pełnej wspólnoty z Kościołem całego Bractwa św. Piusa X, świadcząc w ten sposób o prawdziwej wierności i prawdziwym uznaniu Magisterium i władzy Papieża przez dowód jedności widzialnej.

Na podstawie uprawnień wyraźnie udzielonych przez Ojca Świętego Benedykta XVI, na mocy niniejszego dekretu odwołuję z Biskupów Bernarda Fellaya, Bernarda Tissier de Malleraisa, Richarda Williamsona i Alfonso de Galarreta cenzurę ekskomuniki „latae sententiae”, ogłoszonej przez tę Kongregację 1 lipca 1988, ogłaszając, że jest ona pozbawiona skutków prawnych, począwszy od dnia dzisiejszego, Dekretem z tą datą wydanym.

Rzym, dan w Kongregacji Biskupów, 21 stycznia 2009
Kard. Giovanni Battista Re,
Prefekt Kongregacji Biskupów

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 14:39
przez Marco
Media od kilku dni znęcają się nad Papieżem, dlatego miło było przeczytać dziś uczciwy komentarz w "Rzeczpospolitej"

W Kościele jest miejsce także dla tradycjonalistów

Dominik Zdort 26-01-2009, ostatnia aktualizacja 26-01-2009 18:16

Watykaniści przez lata zachwycali się otwarciem Kościoła katolickiego na inne wyznania. Chwalono katolickich hierarchów za spotkania i wspólne modlitwy z przedstawicielami Kościołów protestanckich, a nawet z buddystami i animistami.

Zachwycano się, gdy Jan Paweł II przekraczał próg rzymskiej synagogi i gdy Benedykt XVI zdejmował buty, wchodząc do Błękitnego Meczetu w Stambule. Komplementowano katolików, gdy poszukiwali takich interpretacji swoich prawd wiary – czasem bardzo ekscentrycznych – aby były one do zaakceptowania dla ich rozmówców z innych wyznań. Aprobata dla ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego wydawała się nie mieć granic.

Aż do momentu, gdy Kościół katolicki rozpoczął rozmowy z Bractwem Św. Piusa X, którego biskupów – wyświęconych wbrew woli Watykanu – Jan Paweł II ekskomunikował w 1988 roku. Benedykt XVI zastosował w praktyce encyklikę swojego poprzednika „Ut unum sint”. Ale ponieważ zastosował ją wobec tradycjonalistycznych lefebrystów, a nie wobec któregoś z „nowoczesnych” wyznań protestanckich, to wywołał wrzawę, jakiej dawno nie słyszeliśmy.

Nagle u tych samych ludzi, którzy z aplauzem przyjmowali wspólną modlitwę papieża z muzułmanami, pojawiło się oburzenie. „To policzek dla Jana Pawła II”, „haniebny sygnał”, „zwrot wstecz”. Wytoczono najcięższe działa – bo taką rolę pełni zarówno sugerowanie, że Benedykt XVI odcina się od swojego poprzednika, jak i oskarżanie lefebrystów o antysemityzm. Zarzuty te są oczywiście niesprawiedliwe. Warto przypominać, że to Jan Paweł II otworzył lefebrystom drogę do powrotu na łono Kościoła – najpierw przyjmując ich delegację w Watykanie, a następnie uznając odprawiane przez nich msze święte za ważne.

Warto też zauważyć, że Benedykt XVI uwolnił od ekskomuniki bp. Richarda Williamsona nie dlatego, że zaniża on liczbę Żydów wymordowanych przez nazistów, ale z powodów czysto religijnych. Nawet nieprawdziwe wypowiedzi hierarchy na tematy polityki, historii czy badań naukowych nie stawiają go poza Kościołem – jeśli Benedykt XVI uznaje, że jego poglądy na tematy religijne są poglądami katolickimi.

I tu chyba jest pies pogrzebany. Bo wielu komentatorów nie potrafi się pogodzić z tym, że obecny papież widzi w Kościele miejsce także dla katolickich tradycjonalistów. Że można być prawowiernym katolikiem, mając wątpliwości do Soboru Watykańskiego II.

http://www.rp.pl/artykul/9158,254106_Do ... stow_.html

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:03
przez Marco
Czy lefebryści wyjdą ze szklarni

Michał Barcikowski 27-01-2009, ostatnia aktualizacja 27-01-2009 07:17

Papieski dokument jest wielkim sprawdzianem dla Bractwa św. Piusa X: czy bardziej zależy im na realnej obecności we współczesnym Kościele, czy też wszystkich katolików poza sobą spisali na straty – analizuje publicysta

Ilekroć w ostatnich latach natrafiałem w polskiej prasie (niestety, również tej katolickiej) na jakąkolwiek wzmiankę o Bractwie Kapłańskim św. Piusa X (łac. Fraternitas Sacerdotalis Sancti Pii X, stąd skrót FSSPX) czy o arcybiskupie Marcelu Lefebvre, odnosiłem wrażenie, że czytam relacje bajarzy, którzy od podróżników i marynarzy słyszeli o dziwnym plemieniu.

Plemię to żyje gdzieś za siedmioma górami (we Francji), jego członkowie mają po dwie głowy i trzy ręce (odprawiają msze tyłem do wiernych i po łacinie) i podobno zjadają czteroletnie dziewczynki (sprzeciwiali się Janowi Pawłowi II). Tak więc, żeby zejść z poziomu podań i bajek na poziom faktów, warto na początek przypomnieć podstawowe informacje.

Uczestnik soboru
W roku 1960 papież Jan XXIII powołuje arcybiskupa Marcela Lefebvre’a, byłego arcybiskupa Dakaru, do Centralnej Komisji Przygotowawczej przed mającym rozpocząć się w 1962 r. Soborem Watykańskim II. Abp Lefebvre bierze udział w przygotowaniu projektów dokumentów, którymi ma zająć się sobór. Chce, by sobór stał się Trydentem XX w., potępił błędy zagrażające współczesnemu człowiekowi (zwłaszcza zależy mu na uroczystym potępieniu komunizmu), jasno wyłożył naukę Kościoła katolickiego, wzmocnił dyscyplinę w szeregach duchowieństwa.

Szybko okazuje się jednak, że te zamierzenia nie zostaną spełnione. Najbardziej wpływową częścią uczestników soboru staje się grupa biskupów, którą historyk ks. Ralph Wiltgen (SDV) nazwie grupą reńską. Biskupi ci nie chcą wojny ze światem, ale raczej dostosowania do niego. Kościół ma dokonać „aggiornamento”, czyli „udzisiejszenia”. Według nich jest to jedyna droga, żeby nie utracić wiernych: Kościół ma współczesnemu człowiekowi raczej towarzyszyć, niż go prowadzić.

Kardynał Alfredo Ottaviani, sekretarz Kongregacji św. Officjum, abp Lefebvre i inni biskupi zaniepokojeni kierunkiem, w jakim – ich zdaniem – zmierzają obrady Vaticanum II, tworzą tzw. Coetus Internationalis Patrum, starającą się zrównoważyć wpływy grupy reńskiej. Efektem ścierania się obu grup jest niejasny i ogólny język niektórych dokumentów soborowych.

Choć abp Lefebvre głosował przeciwko niektórym dokumentom, m.in. przeciwko „Deklaracji o wolności religijnej”, to w rezultacie podpisuje wszystkie.

Wszystko od nowa
O ile treść dokumentów soboru była owocem kompromisu, o tyle wpływ na ich interpretację i wprowadzenie w życie uzyskują zwolennicy rewolucji w Kościele. Faktyczna treść dekretów soborowych idzie w zapomnienie, a bożkiem staje się „duch soboru”, którym można uzasadnić wszystko. Abp Lefebvre, przyglądając się posoborowym reformom, staje się im wrogi. Co ciekawe, najpóźniej zaczyna protestować przeciwko reformie liturgii. Pierwsze zmiany, m.in. częściowe wprowadzenie języków narodowych do liturgii, budzą nawet jego zadowolenie i nadzieje. Punktem zwrotnym staje się dla niego dopiero wprowadzenie w 1969 r. przez Watykan tzw. Nowego Porządku Mszy (czyli tej mszy, którą znamy dzisiaj z naszych kościołów).

W ciągu kilku lat wprowadzono nową mszę i nowy rytuał sakramentów. Nowe konstytucje przyjęły prawie wszystkie zgromadzenia zakonne. Teolodzy zaczęli mówić o posoborowej mariologii, posoborowej sakramentologii, posoborowej eklezjologii. Wszystko, co w Kościele działo się do czasu Vaticanum II, wydaje się unieważnione i schowane w magazynie historii.

Pod hasłem odnowy soborowej można powiedzieć i zrobić wszystko. Co gorsza, znaczna część księży uważa, że zmiany są zbyt wolne i nie idą wystarczająco daleko – wprowadzają je więc, nie oglądając się na Stolicę Apostolską. Świetnym przykładem jest komunia na rękę, która rozpowszechniła się mimo zakazów Watykanu. Nagle okazuje się, że papieże reformatorzy, tacy jak Paweł VI czy Jan Paweł II, zaczynają być postrzegani przez najbardziej progresistowskie środowiska w Kościele jako wrogowie prawdziwej zmiany.

W 1970 r. Lefebvre zakłada Bractwo Kapłańskie św. Piusa X i seminarium duchowne w Econe w Szwajcarii mające kształcić księży odprawiających tradycyjną liturgię.

Zarówno bractwo, jak i seminarium uzyskały wstępną akceptację Kongregacji Duchowieństwa oraz biskupa Fryburga, na terenie którego znajduje się Econe. Równocześnie ściągnęły na siebie skrajną wrogość francuskich biskupów, którzy w latach 60. i 70. znajdują się w awangardzie zmian. Gdy na przykład Paweł VI w 1968 r. przypomina w encyklice „Humanae vitae” katolicką naukę o antykoncepcji, Episkopat Francji publicznie się od niego odcina.

Od samego początku istnienia FSSPX biskupi francuscy dążą do likwidacji bractwa bądź usunięcia go z Kościoła. Kapłani bractwa nie mogą legalnie pełnić we Francji posługi, sprawowanie mszy według starego mszału jest powodem najcięższych sankcji, jakie mogą spaść na księży.

W 1975 roku biskup Fryburga informuje papieża, że wycofuje zgodę na działalność seminarium bractwa na terenie swojej diecezji. Ponieważ arcybiskup Lefebvre nie podporządkowuje się tej decyzji, zostaje przez Watykan zawieszony w czynnościach kapłańskich. FSSPX i seminarium w Econe tracą prawne podstawy działania.

Mapa drogowa
W 1988 r. Marcel Lefebvre miał już 83 lata. Biskupi francuscy tylko czekali na jego śmierć, wiedząc, że bez niego bractwo i seminarium nie będą miały racji bytu. Nie będzie miał kto wyświęcać nowych kapłanów. Problem rozwiąże czas.

Mając tego pełną świadomość, arcybiskup zapowiada, że wyświęci kilku kapłanów FSSPX na biskupów pomimo braku zgody Jana Pawła II. Uważa, że działa w stanie wyższej konieczności, który według prawa kanonicznego wyklucza nałożenie kary za taki czyn. Podjęta wówczas przez nowego prefekta Kongregacji Nauki Wiary Josefa Ratzingera próba porozumienia z abp. Lefebvre’m spełza na niczym. Arcybiskup przystępuje do święceń. W odpowiedzi zarówno on, jak i czterej wyświęceni przez niego biskupi popadają w ekskomunikę wiążącą mocą samego prawa. Arcybiskup umarł w 1991 r.

Do końca pontyfikatu Jana Pawła II nie udało się doprowadzić do pojednania z bractwem, choć było to wielkim pragnieniem papieża. Dał temu wyraz m.in. spotykając się z bp. Bernardem Felleyem, następcą abp. Lefebvre’a. To także Jan Paweł II zezwolił na szersze odprawianie mszy łacińskiej.

Gdy w roku 2005 kardynał Ratzinger został wybrany na papieża, od razu przystąpił do zaleczenia rany. W roku 2006 spotyka się z bp. Bernardem Felleyem, przełożonym generalnym FSSPX, jednym z ekskomunikowanych biskupów. Według nieoficjalnych informacji ustalają mapę drogową, czyli plan uregulowania sytuacji bractwa.

Zakłada on cztery etapy: 1. uwolnienie mszy według mszału sprzed reformy posoborowej (ten punkt został zrealizowany w lipcu 2007 r. w motu proprio „Summorum Pontificum”), 2. anulowanie deklaracji ekskomuniki dla biskupów bractwa (co miało miejsce 24 stycznia), 3. uzgodnienie takiej interpretacji tekstów Vaticanum II, która byłaby zgodna z poprzednim nauczaniem Kościoła (realizacją tego punktu jest w zasadzie cała działalność Ratzingera tak jako prefekta Kongregacji Nauki Wiary, jak i papieża) wreszcie 4. uzgodnienie statusu kanonicznego FSSPX, co jest jeszcze kwestią przyszłości.

Ten długi passus historyczny, pokazujący, jak abp Lefebvre został właściwie wepchnięty w nieposłuszeństwo, był konieczny, żeby to, co napiszę poniżej, nie zabrzmiało fałszywie i niesprawiedliwie.

Skończyć z partyzantką
Nigdy nie udawałem, że jestem entuzjastą reform posoborowych w Kościele. Za szczególnie szkodliwą uważam reformę liturgii – jej tragiczne owoce Kościół będzie zbierał jeszcze długo. Zdecydowanie bliżej mi do dramatycznych wyborów abp. Lefebvre’a niż do decyzji niektórych biskupów, bezrefleksyjnie odcinających się od wszystkiego, czym Kościół był do połowy XX wieku.

Jednak 20 lat pozostawania bractwa poza normalnymi strukturami Kościoła nie mogło pozostać bez negatywnego wpływu na kapłanów do niego należących i świeckich pozostających pod ich opieką duszpasterską. Jeśli miałbym znaleźć jakieś porównanie ilustrujące najważniejsze zło, jakie – moim zdaniem – stało się udziałem FSSPX, to byłoby to porównanie do partyzantki. Jakkolwiek słuszna i święta jest sprawa, o którą walczą oddziały partyzanckie, to walka taka na dłuższą metę musi prowadzić do swego rodzaju zdziczenia i demoralizacji. Mniej ważny staje się cel, o jaki się walczy, a bardziej zaczyna się cenić sam fakt swobody i nieskrępowanej wolności działań.

Jak niebezpieczne dla sumienia katolickiego kapłana musi być przekonanie, że jest uprawniony do oceniania, które zarządzenia dyscyplinarne papieża go obowiązują, a które nie. Jak niszczące musi być przekonanie, że jedne kanonizacje dokonane przez posoborowych papieży można uznawać, a inne podawać w wątpliwość? Czy katolicki kapłan ma prawo uznawać nowy ryt mszy (zatwierdzony przez Stolicę Apostolską) za tak bardzo zagrażający wierze tych, którzy go celebrują i na niego uczęszczają, że lepiej nie uczestniczyć w niedzielnej mszy wcale, niż udać się na mszę zreformowaną? Czy to wszystko nie doprowadzi z czasem do przekonania, że w sumie wcale nam na zgodzie z Watykanem nie zależy, bo dobrze nam z taką nieskrępowaną swobodą, jaką dysponujemy?

Papieski dokument jest wielkim sprawdzianem dla biskupów i kapłanów FSSPX: czy bardziej zależy im na realnej, nie tylko formalnej obecności we współczesnym Kościele (bo tylko wtedy walka z nadużyciami reform posoborowych może być skuteczna), czy też wszystkich katolików poza sobą spisali na straty i interesuje ich jedynie nienaruszone trwanie w szklarni, w której się schronili i która pozwoliła przetrwać im mroźną zimę?

Kierunek Benedykta XVI
Ale zniesienie kar ciążących na kapłanach FSSPX i ich przyszły pełny powrót do struktur Kościoła jest większym chyba sprawdzianem dla tych biskupów i kapłanów, którzy posoborowe reformy traktują jako najważniejsze wydarzenie w dziejach chrześcijaństwa. Czy ich przedefiniowanie i inna interpretacja przez Watykan niż ta, do której są przywiązani, zostanie przez nich przyjęta w duchu posłuszeństwa? Czy bardziej będą się utożsamiali z niezmiennymi prawdami katolickiej wiary, tak jak je Kościół zawsze definiował, czy raczej z pewnymi nurtami w Kościele mającymi zaledwie kilkadziesiąt lat historii?

Jestem przekonany, że w obu grupach zwycięży miłość i przywiązanie do Kościoła. Choćby dlatego, że kierunek, w którym Benedykt XVI prowadzi wspólnotę katolicką, nie wydaje się chwilową zmianą kursu, ale nabiera cech trwałości. Choćby dlatego, że Benedykt XVI zaczyna uzdrowienie Kościoła od fundamentów – od doktryny. Oczyszcza posoborowy Kościół z tego, co z katolicyzmem nie ma nic wspólnego (ekumenizm polegający na dialogu z pominięciem głoszenia prawdy, niektóre aspekty zreformowanej liturgii zaciemniające przekaz wiary), a zachowuje i umacnia to, co w nim najlepsze – aktywność i samodzielność świeckich, radykalizm ewangeliczny niektórych posoborowych ruchów liturgicznych.

Im bardziej trwałość dokonywanych przez papieża posunięć będzie docierać do świadomości biskupów, kapłanów i świeckich i im lepiej będą one rozumiane, tym mniejsze niebezpieczeństwo, że jakaś część kapłanów i wiernych związanych z FSSPX postanowi nie przyjąć oferty papieża – włączenia się w jego dzieło prawdziwej odnowy Kościoła.

Autor jest historykiem. Publikuje w dwumiesięczniku „Christianitas”

http://www.rp.pl/artykul/9157,254227_Cz ... arni_.html

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:08
przez Teresa
"Uczciwy komentarz??

"Że można być prawowiernym katolikiem, mając wątpliwości do Soboru Watykańskiego II." (Zdort, Rzeczpospolita)


chyba jednak z niezbędną korektą:

eKAI
"Zniesienie ekskomuniki ciążącej na czterech biskupach z Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X to dopiero początek procesu dialogu z lefebrystami – uważa kard. Jean-Pierre Ricard.

Metropolita Bordeaux, który jest członkiem Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei” oświadczył, że najważniejszym problemem w tym dialogu jest uznanie przez nich nauczania Soboru Watykańskiego II.
Hierarcha przypomniał, że przełożony generalny Bractwa, bp Bernard Fellay uważał zniesienie ekskomuniki i przywrócenie możliwości odprawiania Mszy św. trydenckiej przez każdego księdza za warunki wstępne „dialogu z Rzymem”. Spełniając oba postulaty Benedykt XVI „zrobił wszystko, co mógł” dla wyciągnięcia ręki z zaproszeniem do pojednania. „Jako teolog i historyk teologii papież zna dramat, jaki jest w Kościele schizma. Rozumie pytanie, jakie często stawia się w dziejach schizm: czy naprawdę wykorzystano wszystkie środki, by uniknąć tej schizmy?” – zaznaczył kard. Ricard.

Przypomniał, że jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary obecny papież dobrze znał problem lefebrystów, gdyż w imieniu Jana Pawła II kontaktował się z abp. Marcelem Lefebvre’m, próbując powstrzymać go przed udzieleniem sakry biskupiej czterem księżom bez zgody papieskiej. Misja ta jednak zakończyła się niepowodzeniem.

Zdaniem metropolity Bordeaux, „zdjęcie ekskomuniki nie jest końcem, lecz początkiem procesu dialogu. Nie rozstrzyga ono dwóch podstawowych problemów: struktury prawnej Bractwa Św. Piusa X w Kościele oraz zgody w kwestiach dogmatycznych i eklezjologicznych. Otwiera jednak drogę, którą trzeba wspólnie przebyć. Będzie ona niewątpliwie długa. Będzie wymagała lepszego wzajemnego poznania i szacunku. W pewnym momencie trzeba będzie podjąć problem samych tekstów Soboru Watykańskiego II jako dokumentu nauczania pierwszorzędnej wagi” – wskazał kard. Ricard w komunikacie opublikowanym 24 stycznia.

Wyraził nadzieję, że „dynamika wzbudzona przez zniesienie ekskomuniki” pomoże zaistnieć temu dialogowi, którego papież pragnie. Przypomniał też, że „najpewniejszą drogą” prowadzącą do jedności wszystkich uczniów Chrystusa pozostaje modlitwa."

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:13
przez Teresa
To tez ciekawe:

(za portalem Wiara)
Furtka została otwarta
Joanna Kociszewska

Decyzja czterech biskupów i papieża kończy swobodę i wymusza na każdym członku Bractwa decyzję o przyjęciu posłuszeństwa – lub już jasnym, także dla niego samego, postawieniu się poza Kościołem. Nie rozwiązuje problemu, ale ma szansę zatrzymać jego pogłębianie się.

O skutkach decyzji Benedykta XVI o zniesieniu ekskomuniki wobec czterech biskupów trudno wyrokować. Wzbudziła wiele zamieszania, między innymi przez głupie (używając określenia kard. Kaspera) wypowiedzi jednego z nich na temat Holokaustu. Niepokój może budzić reakcja Bractwa, która ze skruchą nie wydaje się mieć nic wspólnego i nieprawdziwe interpretacje publicystów o „uznaniu ekskomuniki za niebyłą”.

W niewielkim stopniu przebijają się przez media wypowiedzi wskazujące, że taka decyzja papieża może mieć dobre owoce. I nie chodzi jedynie o „zrównoważenie prawego i lewego skrzydła”, o czym pisał Vittorio Messori. Dużo ważniejsze jest spostrzeżenie Isabelle de Gaulmyn, korespondentki „La Croix”.

Zwraca ona uwagę, że decyzja Ojca Świętego dotyczy czterech biskupów, a nie wszystkich księży należących do bractwa, którzy z prawnego punktu widzenia są nadal suspendowani. Mogą zgodzić się z decyzją biskupów lub ją odrzucić, w tym drugim przypadku – co ważne –pozostając bez hierarchii (nie ma możliwości wyświęcania kolejnych księży w ramach schizmy). Jak zauważa Radio Watykańskie we Francji, gdzie Bractwo jest najsilniejsze, co czwarty seminarzysta przygotowuje się do odprawiania Eucharystii wyłącznie w rycie przedsoborowym. Jakie miałoby konsekwencje przedłużanie tego stanu?

„20 lat pozostawania bractwa poza normalnymi strukturami Kościoła nie mogło pozostać bez negatywnego wpływu na kapłanów do niego należących i świeckich pozostających pod ich opieką duszpasterską” – pisze w „Rzeczpospolitej” Michał Barcikowski, który nie ukrywa przywiązania do nurtów tradycyjnych. – „Jak niebezpieczne dla sumienia katolickiego kapłana musi być przekonanie, że jest uprawniony do oceniania, które zarządzenia dyscyplinarne papieża go obowiązują, a które nie.” – zauważa, wymieniając też inne zagrożenia, które mogą powodować „zdziczenie i demoralizację” schizmatyckiego ruchu. I wskazuje, że mogłoby to doprowadzić do sytuacji, że na zgodzie z Watykanem przestałoby zależeć, gdyż „nieskrępowana swoboda” okazałaby się ważniejsza.

Decyzja czterech biskupów i papieża kończy swobodę i wymusza na każdym członku Bractwa decyzję o przyjęciu posłuszeństwa – lub już jasnym, także dla niego samego, postawieniu się poza Kościołem. Nie rozwiązuje problemu, ale ma szansę zatrzymać jego pogłębianie się.

Szansa nie oznacza pewności. W tej chwili wszystko zależy od woli podjęcia uczciwego dialogu i decyzji o dążeniu do pełnej jedności. Nawet jeśli w tej chwili nie do końca tę wolę widać, furtka została otwarta.

Na skutki musimy poczekać.

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:34
przez Teresa
I jeszcze wypowiedź rzecznika Watykanu:


"Papież ma nadzieję, że szybko dojdzie do pełnej komunii, choć niektóre jej aspekty powinny zostać doprecyzowane" – stwierdził ks. Federico Lombardi. A komentując skandal związany z negowaniem przez jednego z biskupów Bractwa prawdy o holokauście, dodał: "Papieska decyzja nie ma żadnego związku z osobistymi przekonaniami zasługującymi na stanowczą krytykę".

„Treść dekretu ukazuje, że do pełnej komunii jeszcze dążymy, czego Ojciec Święty gorąco pragnie – powiedział włoski jezuita. – Na przykład takie aspekty jak status Bractwa i należących doń kapłanów nie zostały określone w opublikowanym dziś dekrecie. Jednak modlitwy Kościoła i Papieża są zgodne, aby wszelkie trudności zostały szybko przezwyciężone i by można było mówić o komunii w znaczeniu pełnym i bez jakiejkolwiek niejasności”.

Rzecznik Stolicy Apostolskiej przypomniał, że w ten długi proces zaangażowany był osobiście Ojciec Święty, już jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary:

„Kardynał Ratzinger odgrywał pierwszoplanową rolę w relacjach z abp. Lefebvrem w 1988 r. Już wtedy usiłował zrobić, co tylko możliwe w służbie jedności Kościoła. Wówczas to nie wystarczyło. Święcenia biskupie z 30 czerwca tego roku, dokonane bez zgody Papieża, stworzyły głęboki rozłam. Jednak Papieska Komisja Ecclesia Dei, ustanowiona w tych okolicznościach przez Jana Pawła II, cierpliwie pracowała na rzecz zachowania otwartych dróg dialogu, a różne wspólnoty, w jakiś sposób związane z ruchem lefebrystycznym, mogły z biegiem lat powrócić do pełnej komunii z Kościołem katolickim. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, ze swymi czterema biskupami, pozostawało jednak wspólnotą najważniejszą, gdy chodzi o przywrócenie komunii. Benedykt XVI zaangażował się w sposób nie podlegający wątpliwościom, by ten cel osiągnąć. Pamiętamy oczywiście na pierwszym miejscu motu proprio Summorum Pontificum o obrzędach sprawowania Mszy. Warto również przypomnieć dokument Kongregacji Nauki Wiary, wyjaśniający niektóre dyskutowane punkty doktryny eklezjologicznej Soboru Watykańskiego II, jak i inne ważne interpretacje nauczania soborowego w ciągłości z tradycją. To wszystko wytworzyło sprzyjający klimat, w którym biskupi Bractwa św. Piusa X poprosili o zdjęcie ekskomuniki, otwarcie potwierdzając swą wolę pozostania w Kościele rzymskokatolickim oraz niezłomną wiarę w prymat Piotra”.

„To piękne, że zdjęcie ekskomuniki zbiega się w czasie z 50. rocznicą ogłoszenia Soboru Watykańskiego II – dodał watykański rzecznik. – Dzięki temu to podstawowe wydarzenie może odtąd nie być interpretowane jako okazja do napięć, ale komunii”.

Ks. Lombardi odniósł się także do skandalu związanego z negowaniem przez jednego z biskupów Bractwa prawdy o holokauście. „Te dwie sprawy są całkowicie od siebie niezależne – stwierdził watykański rzecznik w odniesieniu do bp. Richarda Williamsona. – Zdjęcie ekskomuniki nie oznacza poparcia dla wszystkich jego poglądów. Papieska decyzja nie ma żadnego związku z osobistymi przekonaniami zasługującymi na stanowczą krytykę” – dodał ks. Lombardi.

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:35
przez Marco
Teresa napisał(a):"Uczciwy komentarz??

"Że można być prawowiernym katolikiem, mając wątpliwości do Soboru Watykańskiego II." (Zdort, Rzeczpospolita)

chyba jednak z niezbędną korektą:

eKAI
"Zniesienie ekskomuniki ciążącej na czterech biskupach z Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X to dopiero początek procesu dialogu z lefebrystami – uważa kard. Jean-Pierre Ricard.

Metropolita Bordeaux, który jest członkiem Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei” oświadczył, że najważniejszym problemem w tym dialogu jest uznanie przez nich nauczania Soboru Watykańskiego II.


Na tym forum X.Jacek zauważył, żeby nie brać wypowiedzi poszczególnych biskupów za głos Kościoła :)

A co mówi Kościół na ten temat?

Benedykt XVI wzgłosił także przemówienie do Kurii Rzymskiej na temat poprawnej interpretacji Soboru War II. [http://sanctus.pl/index.php?grupa=89&podgrupa=91&doc=35]

A że można być prawowiernym katolikiem, mając wątpliwości do Soboru Watykańskiego II świadczy powołanie przez Benedykta XVI Instytutu Dobrego Pasterza, którego Papież zachęca do "konstruktywnej krytyki" Soboru Watykańskiego II. Jak wiadomo SVII nie był dogamtyczny, lecz pastoralny. Ogrom zniszczeń Kościoła w II poł. XX wieku (Ratzinger: tonąca łódź) pokazuje, że może nie wszystko tam było takie wspaniałe.

Tak czy inaczej "duch soboru" idzie na śmietnik historii, i nadszedł czas odczytania litery SVII w świetle Tradycji Kościoła.

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:35
przez Teresa
I jeszcze wypowiedź rzecznika Watykanu:


"Papież ma nadzieję, że szybko dojdzie do pełnej komunii, choć niektóre jej aspekty powinny zostać doprecyzowane" – stwierdził ks. Federico Lombardi. A komentując skandal związany z negowaniem przez jednego z biskupów Bractwa prawdy o holokauście, dodał: "Papieska decyzja nie ma żadnego związku z osobistymi przekonaniami zasługującymi na stanowczą krytykę".

„Treść dekretu ukazuje, że do pełnej komunii jeszcze dążymy, czego Ojciec Święty gorąco pragnie – powiedział włoski jezuita. – Na przykład takie aspekty jak status Bractwa i należących doń kapłanów nie zostały określone w opublikowanym dziś dekrecie. Jednak modlitwy Kościoła i Papieża są zgodne, aby wszelkie trudności zostały szybko przezwyciężone i by można było mówić o komunii w znaczeniu pełnym i bez jakiejkolwiek niejasności”.

Rzecznik Stolicy Apostolskiej przypomniał, że w ten długi proces zaangażowany był osobiście Ojciec Święty, już jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary:

„Kardynał Ratzinger odgrywał pierwszoplanową rolę w relacjach z abp. Lefebvrem w 1988 r. Już wtedy usiłował zrobić, co tylko możliwe w służbie jedności Kościoła. Wówczas to nie wystarczyło. Święcenia biskupie z 30 czerwca tego roku, dokonane bez zgody Papieża, stworzyły głęboki rozłam. Jednak Papieska Komisja Ecclesia Dei, ustanowiona w tych okolicznościach przez Jana Pawła II, cierpliwie pracowała na rzecz zachowania otwartych dróg dialogu, a różne wspólnoty, w jakiś sposób związane z ruchem lefebrystycznym, mogły z biegiem lat powrócić do pełnej komunii z Kościołem katolickim. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, ze swymi czterema biskupami, pozostawało jednak wspólnotą najważniejszą, gdy chodzi o przywrócenie komunii. Benedykt XVI zaangażował się w sposób nie podlegający wątpliwościom, by ten cel osiągnąć. Pamiętamy oczywiście na pierwszym miejscu motu proprio Summorum Pontificum o obrzędach sprawowania Mszy. Warto również przypomnieć dokument Kongregacji Nauki Wiary, wyjaśniający niektóre dyskutowane punkty doktryny eklezjologicznej Soboru Watykańskiego II, jak i inne ważne interpretacje nauczania soborowego w ciągłości z tradycją. To wszystko wytworzyło sprzyjający klimat, w którym biskupi Bractwa św. Piusa X poprosili o zdjęcie ekskomuniki, otwarcie potwierdzając swą wolę pozostania w Kościele rzymskokatolickim oraz niezłomną wiarę w prymat Piotra”.

„To piękne, że zdjęcie ekskomuniki zbiega się w czasie z 50. rocznicą ogłoszenia Soboru Watykańskiego II – dodał watykański rzecznik. – Dzięki temu to podstawowe wydarzenie może odtąd nie być interpretowane jako okazja do napięć, ale komunii”.

Ks. Lombardi odniósł się także do skandalu związanego z negowaniem przez jednego z biskupów Bractwa prawdy o holokauście. „Te dwie sprawy są całkowicie od siebie niezależne – stwierdził watykański rzecznik w odniesieniu do bp. Richarda Williamsona. – Zdjęcie ekskomuniki nie oznacza poparcia dla wszystkich jego poglądów. Papieska decyzja nie ma żadnego związku z osobistymi przekonaniami zasługującymi na stanowczą krytykę” – dodał ks. Lombardi.

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:40
przez Marco
Teresa napisał(a):To tez ciekawe:
...Jak zauważa Radio Watykańskie we Francji, gdzie Bractwo jest najsilniejsze, co czwarty seminarzysta przygotowuje się do odprawiania Eucharystii wyłącznie w rycie przedsoborowym...


Za pięć lat będzie to połowa :)

Re: Zdjecie Ekskomuniki z Biskupów

PostWysłany: 27 Sty 2009 16:47
przez Teresa
"Tak czy inaczej "duch soboru" idzie na śmietnik historii, i nadszedł czas odczytania litery SVII w świetle Tradycji Kościoła."

To przemyslana wypowiedź? :|