Wywiad z x. Laguerie, przełożonym Inst. Dobrego Pasterza

Wszystko, co dotyczy funkcjonowania naszej parafii. Uwagi, propozycji, recenzje (oczywiście pochwalne) kazań, a także zwykłe pogaduchy

Wywiad z x. Laguerie, przełożonym Inst. Dobrego Pasterza

Postprzez Thomasso on 09 Kwi 2009 10:13

MJM: Co zdaniem Księdza stanowi raison d’être waszego apostolatu?

Ks. Laguérie: Głosimy Ewangelię wszędzie tam, gdzie zostaną nam otwarte drzwi, w seminariach, parafiach, kolegiach – tam, gdzie pojawi się duch katolickiej dumy i wolności głoszenia Słowa Bożego. Nadszedł czas odnowy Kościoła katolickiego, stojącego dziś wobec jakże niebezpiecznego i szaleńczego ekstremizmu, ku pięknej harmonii i słodyczy nauczania naszego Pana i Zbawiciela.

MJM: Czy może Ksiądz powiedzieć coś na temat generalnej sytuacji w Kościele? Czy da się stwierdzić, że położenie katolików o orientacji tradycjonalistycznej poprawia się?

Ks. Laguérie: Wydaje mi się oczywistym, że lata „delirycznej” doktryny, liturgicznych eksperymentów i duszpasterskiej lekkomyślności mają się ku końcowi – Bogu niech będą za to dzięki. Daleko za nami są owe mroczne dni, gdy południowo-amerykański biskup zapalał papierosa w trakcie Mszy i wyjaśniał, mając na głowie mitrę i dzierżąc w ręku krzyż, że Msza to tylko posiłek. Takie skandale zaczęły być passé odkąd Tradycja zaczęła podniosić głowę. Nieustające wołanie Ojca Świętego, by pasterze na powrót zaczęli bronić swoich owiec, przynosi chyba owoce. Duchowni, młode małżeństwa, młodzież – wszyscy oni są bardziej religijni niż ich ojcowie i matki. Jest jednak konieczne, by zachować ostrożność i nie ogłaszać jeszcze zwycięstwa, tak, jakby kryzys się skończył. To nie koniec. 40 lat odrzucenia prawdziwej katolickiej filozofii i teologii mocno zakorzeniło się w Kościele i na długie lata pozostawiło w nim głębokie oraz niszczycielskie piętno. Niezbędnym jest, aby każdego dnia wznosić mury Bożego Miasta, i nawet jeżeli „najmroczniejsze godziny” naszej historii są już poza nami, to nie ma dla nas nic bardziej destruktywnego od wiary w zawarcie pokoju pomiędzy Kościołem a współczesnym światem. Każdy człowiek – jak ujął to Papież – „musi znaleźć swoje miejsce w Kościele”. Nadal jesteśmy daleko od odnowy chrześcijaństwa.

(..)

MJM: Papież Benedykt ubolewał nad pojawieniem się w niegdyś katolickiej Europie „tyranii relatywizmu”. W Kanadzie kapłanów za głoszenie Ewangelii stawia się w stan oskarżenia. W Stanach Zjednoczonych zaproponowanie wprowadzenia tzw. prawa o „zbrodni nienawiści” może zdelegalizować cykliczne prowadzenie nauczania z kościelnych ambon. Jaką przyszłość przewiduje Ojciec dla księży, którzy pozostaną wierni nauczaniu Kościoła na temat wiary i zagadnień moralnych? Czy będą prześladowani?

Ks. Laguérie: W najbliższej przyszłości będą oni musieli – czy to w Ameryce, czy też gdzie indziej, być heroldami Prawdy, nie lękającymi się głoszenia jej nawet za cenę osobistych wyrzeczeń. Apostoł mówi: „nadejdzie czas, gdy ludzie nie będą dłużej znosić doktryny”. To dziś! Stąd też głoszenie wiary katolickiej jest konieczne. Biskupi, ani nawet sam Papież, nie zostaną oszczędzeni przez to, co nadchodzi. Należy myśleć o przykładzie danym przez Ojca Świętego, gdy udzielił chrztu muzułmaninowi. Jest bardzo ważne, by Kościół przywrócił dumę i poczucie tożsamości wszystkim swym członkom. Wiele dziś słyszymy o tzw. „gejowskiej dumie”. Przywarę otoczono czcią, lecz Kościół bardziej niż kiedykolwiek nakazuje nam rozgłaszać światu, jakże zwiedzionemu przez siły ciemności, Ewangelię z całą jej mocą. Nie jest to możliwe dopóki nie będziemy odczuwać dumy z tego, kim i czym jesteśmy jako katolicy. Powszechne głoszenie praw człowieka doprowadziło świat do duchowego bankructwa. Jest sprawą fundamentalną, by katolicy, wbrew diabolicznej dezorientacji, na nowo odkryli moc prawdziwej Ewangelii. Miłość bliźniego stanowi jej rdzeń.

(..)

MJM: Miałem ostatnio okazję rozmawiać z kardynałem Castrillonem Hoyosem. Zapytałem wówczas jako dziennikarz, czy w odniesieniu do sytuacji Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X powinienem stosować słowo „schizma”. Jego odpowiedź brzmiała: Nie, schizma nie jest tu właściwym określeniem. Mamy tu raczej do czynienia z nieuregulowanym statusem kanonicznym”. Czy zgadza się Ksiądz w tej sprawie z Jego Eminencją?

Ks. Laguérie: Podobnie jak kardynał Castrillon-Hoyos nigdy nie wysunąłbym sugestii, że Bractwo Św. Piusa X jest schizmatyckie! I to nie tylko ze względu na przyjaźń, jaka łączy mnie z Bractwem (byłem w nim przez 25 lat mojego kapłaństwa), ale przede wszystkim ze względów teologicznych. Schizmatykiem nie jest ten, kto tylko okazuje nieposłuszeństwo. Schizmatyk przede wszystkim podważa autorytet Papieża. Nie dość powtarzać, że schizma występuje przeciw teologicznej cnocie miłosierdzia, a nie wynikającej z kategorii moralnych cnocie posłuszeństwa. Tak więc prawdziwy schizmatyk nieuchronnie dąży do propagowania błędów przeciw Wierze: zaprzecza autorytetowi w Kościele, szczególnie temu reprezentowanemu przez Papieża. Z pewnością nie jest to stanowisko Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X!

MJM: Proszę więc pozwolić, że zadam Księdzu podobne pytanie: jako redaktor naczelny katolickiego periodyku, żyjący w wybitnie antykatolickich czasach, szukam zawsze możliwości jednoczenia tradycyjnie nastawionych katolików przeciw wspólnym wrogom naszej wiary. Przypuszczam, że taktyczne różnice pomiędzy Instytutem a Bractwem nadal istnieją, czy jednak niezależnie od tego może Ksiądz zapewnić katolików w Ameryce, że Instytut posiada swój własny charyzmat i swoją własną misję, a także, że nie został ustanowiony w celu podważenia pozycji Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X?

Ks. Laguérie: Instytut Dobrego Pasterza jest daleki od pełnienia roli „pułapki” (a swoją drogą przez kogo miałaby ona być zastawiona?), stanowi coś w rodzaju testu. Bractwo Św. Piusa X powinno instynktownie wiedzieć, że będzie jutro traktowane w taki sposób, w jaki my jesteśmy traktowani dziś. W związku z tym nie można twierdzić, że jest koniecznym – czy nawet wskazanym – dla Bractwa podpisywanie jakichkolwiek umów [z Rzymem] w trybie natychmiastowym. Pozostawmy tę kwestię roztropności jego przełożonych. Gdyby zapytali mnie o zdanie, zaoferowałbym im następującą radę: niech zaczekają do czasu, aż my będziemy mieć przynajmniej dziesięć parafii personalnych; niech grają na zwłokę, aż pojawi się dowód na to, że otrzymają jutro to, co my mamy nadzieję uzyskać dziś. Obawiam się, że dyskusje doktrynalne z Rzymem będą stanowiły hamulec, podczas gdy negocjowanie krok po kroku mającej wymiar praktyczny umowy doprowadzi do ustabilizowania płodnego apostolatu, który stanie w obronie doktryny na forum całego Kościoła.
Thomasso
 
Postów: 55
Dołączenie: 30 Wrz 2008 00:02

Powróć do Parafia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości

cron