Strona 1 z 1

na 11 Listopada

PostWysłany: 11 Lis 2009 13:45
przez Teresa
Fragment ważnej książki, o którą swego czasu przetoczyła się awantura w MEN: włączyć do listy lektur czy odrzucić?

''Analiza pojęcia ojczyzny i jej związku z ojcostwem i z rodzeniem tłumaczy
też zasadniczo wartość moralną patriotyzmu. Jeśli pytamy o miejsce
patriotyzmu w Dekalogu, to odpowiedź jest jednoznaczna: wchodzi on w zakres
czwartego przykazania, które zobowiązuje nas, aby czcić ojca i matkę. Jest
to ten rodzaj odniesienia, który język łaciński wyraża terminem pietas,
podkreślając wymiar religijny, jaki kryje się w szacunku i czci należnym
rodzicom. Mamy czcić rodziców, gdyż oni reprezentują wobec nas Boga
Stwórcę. Dając nam życie, uczestniczą w tajemnicy stworzenia, a przez to
zasługują na cześć podobną do tej, jaką oddajemy Bogu Stwórcy. Patriotyzm
zawiera w sobie taką właśnie postawę wewnętrzną w odniesieniu do ojczyzny,
która dla każdego prawdziwie jest matką. To dziedzictwo duchowe, którym
ojczyzna nas obdarza, dociera do nas poprzez ojca i matkę i gruntuje w nas
obowiązek owej pietas.
Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste; umiłowanie historii,
tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która
obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego
umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze
dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania
tego dobra albo też dla jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły
żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata. Są one
rozsiane na ziemi ojczystej oraz poza jego granicami. Wydaje mi się jednak, ze
jest to doświadczenie każdego kraju i każdego narodu w Europie i na
świecie.
Ojczyzna jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli i jako taka jest też
wielkim obowiązkiem. Analiza dziejów dawniejszych i współczesnych dowodzi,
że Polacy mieli odwagę, nawet w stopniu heroicznym, dzięki której potrafili
wywiązywać się z tego obowiązku, gdy chodziło o obronę ojczyzny jako
naczelnego dobra. Nie oznacza to, że w niektórych okresach nie można dostrzec
osłabienia tej gotowości do ofiary, jakiej wymagało wprowadzenie w życie
wartości i ideałów zawiązanych z pojęciem ojczyzny. Były to te momenty, w
których prywata oraz tradycyjny polski indywidualizm dawały o sobie znać jako
przeszkody.
Ojczyzna jest zatem wielką rzeczywistością. Można powiedzieć, że jest tą
rzeczywistością, w której służbie rozwinęły się i rozwijają z biegiem
czasu struktury społeczne, poczynając od tradycji plemiennych. Można się
jednak pytać, czy ten rozwój życia społecznego osiągnął już swój kres.
Czy XX stulecie nie świadczy o rozpowszechnionym dążeniu ku strukturom
ponadnarodowym albo też w kierunku kosmopolityzmu? A to dążenie czy nie
świadczy również o tym, że małe narody powinny dać się ogarnąć
większym tworom politycznym, ażeby przetrwać? Te pytania są uprawnione.
Zdaje się jednak, że tak jak rodzina, również naród i ojczyzna pozostają
rzeczywistościami nie do zastąpienia. Katolicka nauka społeczna mówi w tym
przypadku o społecznościach naturalnych, aby wskazać na szczególny
związek zarówno rodziny, jak i narodu z naturą człowieka, która ma
charakter społeczny. Podstawowe drogi tworzenia się wszelkich społeczności
prowadzą przez rodzinę i co do tego nie można mieć żadnych wątpliwości.
Wydaje się, że coś podobnego można powiedzieć o narodzie. Tożsamość
kulturalna i historyczna społeczeństw jest zabezpieczona i ożywiona przez to,
co mieści się w pojęciu narodu. Oczywiście, trzeba bezwzględnie unikać
pewnego ryzyka: tego, ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w
nacjonalizm. XX stulecie dostarczyło nam pod tym względem doświadczeń
skrajnie wymownych, również w świetle ich dramatycznych konsekwencji. W jaki
sposób można wyzwolić się od tego zagrożenia? Myślę, że sposobem
właściwym jest patriotyzm. Charakterystyczne dla nacjonalizmu jest bowiem to,
że uznaje tylko dobro własnego narodu i tylko do niego dąży, nie licząc
się z prawami innych. Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje
wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do
uporządkowanej miłości społecznej.''

Jan Paweł II; Pamięć i tożsamość, s. 71-73

Benedykt XVI podczas audiencji ogólnej do Polaków

PostWysłany: 11 Lis 2009 14:12
przez Teresa
Pozdrawiając Polaków Ojciec Święty powiedział: „Pozwólcie, że w dniu Święta Niepodległości waszej ojczyzny przypomnę słowa Sługi Bożego Jana Pawła II: »Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki, albowiem ojczyzna jest naszą matką ziemską. Niełatwe są jej dzieje. Wiele przecierpiała. Ma prawo do miłości szczególnej«. Niech takie rozumienie ojczyzny będzie dla was powodem wdzięczności za jej wolność i zachętą do troski o jej pomyślny rozwój. Niech Bóg błogosławi Polsce i każdemu z was!”.

Re: na 11 Listopada

PostWysłany: 12 Lis 2009 01:54
przez Marco
Teresa napisał(a):Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje
wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do
uporządkowanej miłości społecznej.''


A może ktoś mi to wytłumaczyć na przykładzie sporu o Wilno, Lwów, Alzację albo Kosowo?

Re: na 11 Listopada

PostWysłany: 12 Lis 2009 10:16
przez ks.Jacek
Marco napisał(a):
Teresa napisał(a):Patriotyzm natomiast, jako miłość ojczyzny, przyznaje
wszystkim innym narodom takie samo prawo jak własnemu, a zatem jest drogą do
uporządkowanej miłości społecznej.''


A może ktoś mi to wytłumaczyć na przykładzie sporu o Wilno, Lwów, Alzację albo Kosowo?



możesz rozwinąć w czym problem?

Re: na 11 Listopada

PostWysłany: 13 Lis 2009 10:18
przez Marco
ks.Jacek napisał(a):możesz rozwinąć w czym problem?


Patriotyzm jest oczywiście cnotą. Problem pojawia się na styku dwóch patriotyzmów, czego przykładem może być spór o Wilno w latach 20 XX wieku. Dla patriotów polskich Wolno miało być w RP, a Litewskich - włączone do Litwy. Nie mgoło to jednak doprowadzić do uporządkowanej miłości społecznej.