Książki formacyjne - co czytamy i co polecamy

Wszystko, co dotyczy funkcjonowania naszej parafii. Uwagi, propozycji, recenzje (oczywiście pochwalne) kazań, a także zwykłe pogaduchy

Książki formacyjne - co czytamy i co polecamy

Postprzez Marco on 13 Mar 2008 16:24

Porozmawiajmy o książkach, które czytamy i które polecamy innym. Może w tym wątku książki formacyjne, które miały wpływ na naszą duchowość.
Marco
 
Postów: 382
Dołączenie: 18 Sty 2008 19:37

Re: Książki formacyjne - co czytamy i co polecamy

Postprzez Marco on 13 Mar 2008 17:43

Kiedyś podczas jakieś konferencji rekolekcyjnej (O.Jacek Salij OP lub O.Marek Pieńkowski OP - nie pamiętam) mówił tymi słowy: "Nawet jakbyśmy żyli 120 lat to czeka nas śmierć. Śmierć nie ominęła nawet Syna Bożego, więc nie ma co liczyć, że ominie nas". Warto często przypominać sobie tą prawdę, ale bez paniki. Do spokojengo przyjęcia śmierci zachęca w swojej książce o.Badeni.

Nasz rekolekcjonista mówił, żeby przeżyć rekolekcje jakby były ostatnie w życiu. Mój znajomy ksiądz naucza, żeby pamiętać, że każda Msza Św. i każda Komunia Św. może być ostatnią w życiu.

Image
Marco
 
Postów: 382
Dołączenie: 18 Sty 2008 19:37

Re: Książki formacyjne - co czytamy i co polecamy

Postprzez Agnieszka on 13 Mar 2008 17:43

Mi zaparły dech w piersi nastepujące tytuły:

Ks. Tadeusz Dajczer "Tajemnica wiary"
Kard. Ratzinger "Duch Liturgii"

Polecam każdemu! W pierwszej odkrywamy sens uczestnictwa w Eucharystii, w drugiej zwracamy troszkę uwagę na sens formy :)
Agnieszka
 
Postów: 178
Dołączenie: 15 Sty 2008 16:54

Re: Książki formacyjne - co czytamy i co polecamy

Postprzez Marco on 26 Mar 2008 23:57

Image

Polecam serię siedmiu książk zawierających rozważania na każdy dzień. Autor - hiszpański ksiądz Francisco F. Carvajal - doskonale prowadzi rozważania pozwalające lepiej pracować nad naszą formacją katolicką. Wiele cytatów i odniesień do innych autorów pokazuje jak wielkim dziełem jest ta seria. Na końcu indeks pozwalający znaleść rozważania na różne interesujące nas tematy.

Last but not least - seria drukowana u ząbkowskich Pallotynów. Pewnie tam też można kupić (ul. Wilcza). Na pewno do kupienia w księgarniach katolickich.

Oto autor:
Image

a tutaj http://www.franciscofcarvajal.org/jego strona internetowa. Niestety w wersji polskiej mamy głównie komunikat "Żałujący, Pod budownictwem" :)

Poniżej rozważania z dziś.

ks. F.FCarvajal, Środa w Oktawie Wielkanocy - napisał(a):
50. POZWOLIĆ SOBIE POMÓC

1. W drodze do Emaus. Jezus żyje i znajduje się przy nas.
2. Chrystus nigdy nie opuszcza swoich uczniów; również my Go nie opuszczajmy. Cnota wierności. Wierność w drobnych rzeczach.
3. Cnota wierności powinna kształtować wszystkie aspekty życia chrześcijanina.


50.1 Ewangelia dzisiejszej Mszy świętej przedstawia nam inne ukazanie się Jezusa wieczorem w dniu Paschy.

Dwaj uczniowie zdążają do wsi Emaus, utraciwszy wszelką nadzieję, ponieważ Chrystus, w którym złożyli cały sens swego życia, umarł. Pan dołącza do nich, jak gdyby sam był w drodze, i idzie razem z nimi, a oni Go nie rozpoznają (por. Łk 24, 13-35). Rozmowa ich jest urywana, są bowiem w drodze. Rozmawiają o swoich zmartwieniach: o tym, co stało się w Jerozolimie, o śmierci Jezusa z Nazaretu. Ukrzyżowanie Pana stanowiło ciężką próbę dla nadziei tych wszystkich, którzy uważali się za Jego uczniów i którzy w takim czy innym stopniu złożyli w Nim swoją ufność. Wszystko potoczyło się bardzo szybko i jeszcze nie odzyskali równowagi po tym, co widzieli.

Powracający do wsi po święcie Paschy w Jerozolimie są pełni olbrzymiego smutku, rozpaczy i konsternacji: A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela - powiadają. Mówią o Jezusie jak o jakiejś minionej rzeczywistości: o Jezusie Nazarejczyku, który był prorokiem potężnym. Zwróćcie uwagę na ten kontrast. Oni powiadają "który był!"... A przecież mają Go u swego boku. Pan idzie wraz z nimi, dociekając powodów, najgłębszych korzeni ich smutku!

"Który był" - powiadają. Gdybyśmy sami dokonali szczerego rachunku sumienia, uważnie zastanowili się nad swoim smutkiem, zniechęceniem, zmęczeniem życiowym, zobaczylibyśmy wyraźny związek z tym fragmentem Ewangelii. Stwierdzilibyśmy, że bezwiednie także mówimy: "Jezus był...", "Jezus powiedział...", ponieważ zapominamy, że tak jak w drodze do Emaus Jezus znajduje się przy nas. To odkrycie ożywia naszą wiarę, wskrzesza nadzieję, wskazuje na Chrystusa jako stale obecną radość w naszym życiu: Jezus chce, Jezus woli; Jezus mówi; Jezus poleca, teraz, właśnie w tej chwili. Jezus żyje.

Ludzie ci znali obietnicę Chrystusa, że trzeciego dnia zmartwychwstanie. Rano słyszeli orędzie kobiet, które zobaczyły pusty grób i aniołów. Mogli więc ożywić swoją wiarę i nadzieję; a jednak mówią o Jezusie jak o kimś, kto przeminął, jak o straconej szansie. Stanowią żywy obraz zniechęcenia i zwątpienia.

Sam Chrystus - którego z początku nie rozpoznają, ale którego towarzystwo i słowa akceptują - wyjaśnia im niezrozumiałe wydarzenia w świetle Pism. Z cierpliwością przywraca im wiarę i nadzieję. Odzyskują więc radość i miłość: Czy serce nasze nie pałało w nas - powiedzą później - kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? (Łk 24, 32).
Być może, również my w obliczu wad, których nie potrafimy wykorzenić, w obliczu trudności w apostolstwie lub w pracy, które wydają się nam nie do przezwyciężenia, odczuwamy zniechęcenie i brak nadziei... Jeżeli w takich sytuacjach pozwolimy sobie pomóc, Jezus nie pozwoli, żebyśmy się od Niego oddalili. Być może szczerość w kierownictwie duchowym pozwoli nam na nowo zobaczyć Pana. Wraz z Nim przychodzi zawsze radość i pragnienie rozpoczęcia naszych starań na nowo, jak dawniej: W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy... Ale jest rzeczą konieczną, abyśmy pozwolili sobie pomóc, byli gotowi do uległości wobec otrzymywanych rad.


50.2 Nadzieja jest cnotą podróżnika, który, podobnie jak my, jeszcze nie dotarł do celu, lecz wie, że zawsze znajdzie środki do pozostania wiernym Panu i do wytrwania w otrzymanym powołaniu, w wypełnianiu obowiązków. Dlatego powinniśmy być czujni wobec Chrystusa, który podchodzi do nas pośród naszych zajęć, i "uczepić się ze wszystkich sił tej mocnej ręki, którą Bóg stale do nas wyciąga, abyśmy nie stracili sprzed oczu perspektywy nadprzyrodzonej, walczmy z namiętnościami, które chcą nas uwięzić w ciasnocie naszego egoizmu, i dziecięcą próżnością, która każe nam myśleć, że jesteśmy pępkiem wszechświata. Żyję w przekonaniu, że nigdy niczego nie osiągnę bez spoglądania w górę, bez Jezusa. I wiem, że siła pozwalająca mi zwyciężyć siebie samego i osiągnąć zwycięstwo rodzi się z powtarzania słów: Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia (Flp 4, 13), który wyraża niezawodną obietnicę Boga, iż nie opuści swych dzieci, jeżeli dzieci Go nie opuszczą".

W Ewangeliach Pan często mówi nam o wierności: stawia nam za przykład sługę wiernego i roztropnego, sługę dobrego i wiernego w drobnych rzeczach, wiernego włodarza. Idea wierności przenika chrześcijaństwo tak dogłębnie, że na określenie uczniów Chrystusa używa się słowa "wierni" (por. Dz 10, 45; 2 Kor 6, 15; Ef 1, 1).

Wytrwałości przeciwstawia się niestałość, która w obliczu trudności i pokus skłania do łatwego porzucenia czynienia dobra, do zejścia z raz obranej drogi. Wśród najczęstszych przeszkód uniemożliwiających wierną wytrwałość wymienia się pychę, która przyćmiewa samą podstawę wierności i osłabia wolę do walki z trudnościami i pokusami. Bez pokory wytrwałość staje się słaba i krucha. Wierność wobec podjętych zobowiązań mogą utrudniać także ludzie z własnego środowiska, osoby, które powinny być przykładem, a nim nie są. Dają tym samym do zrozumienia, że bycie wiernym nie jest dla nich podstawową wartością.

Źródłem niewierności może być zaniedbanie walki w drobnych rzeczach. Sam Pan powiedział nam: Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny (Łk 16, 10). Chrześcijanin, który dba o najdrobniejsze obowiązki w swojej pracy zawodowej, dba o punktualność i porządek, tym samym walczy o trwanie w obecności Bożej. Kto w sposób naturalny strzeże swoich zmysłów, jak np. małżonek wierny swej żonie lub uczeń, który codziennie odrabia swoje lekcje to znajduje się na dobrej drodze żeby nie zawieść, gdy obowiązki będą wymagały autentycznego bohaterstwa.

Wierność do końca życia wymaga wierności w drobnych rzeczach każdego dnia i umiejętności rozpoczynania od nowa, gdy z powodu słabości zboczyło się z drogi. Wytrwanie we własnym powołaniu oznacza odpowiedź Bogu, nawet wtedy, gdy nie brakuje przeszkód i trudności lub odosobnionych przypadków tchórzostwa i upadku. Wezwanie Chrystusa wymaga stanowczej odpowiedzi i równocześnie głębokiego wniknięcia w sens Krzyża oraz zrozumienia wielkości i wymogów własnego powołania.


50.3 Cnota wierności powinna kształtować wszystkie przejawy życia chrześcijanina: stosunek do Boga, Kościoła, bliźniego; powinna się wyrażać w pracy, w pełnieniu obowiązków swego stanu i wobec samego siebie. Człowiek jest wierny pod każdym względem, kiedy pozostaje wierny swemu powołaniu, a z tej wierności wobec Pana wywodzi się, i do niej się sprowadza, wierność wobec wszystkich prawdziwych zobowiązań. Zatem niewierność wobec powołania danego nam przez Pana oznacza niewierność we wszystkim. Gdy naruszamy wierność wobec Pana, wszystko ulega rozbiciu. W swoim miłosierdziu jednak Bóg może wszystkiemu zaradzić, jeżeli się Go o to pokornie prosi.

Sam Bóg ustawicznie podtrzymuje naszą wierność i jest wyrozumiały wobec ludzkich słabości, wad i pomyłek. Jeśli jesteśmy szczerzy i pragniemy walczyć, gotów jest udzielić nam swoich łask, żebyśmy - jak uczniowie z Emaus - mogli nadal żyć zgodnie z Jego nauką. W obliczu pozornych niepowodzeń, o ile takie się zdarzyły, powinniśmy pamiętać, że Bogu bardziej podoba się ciągły wysiłek i walka niż sukces.

Jeżeli z pomocą Bożą wytrwamy w drobnych rzeczach, na końcu życia usłyszymy słowa Pana: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w niewielu rzeczach, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! (Mt 25, 21-23). Jest bardzo możliwe, że również my napotkamy ludzi, którzy utracili nadprzyrodzony sens życia. Powinniśmy doprowadzić ich - w imię Boże - do światła i nadziei. Wielka jest bowiem oziębłość w świecie, wielka ciemność, a apostolskim zadaniem chrześcijanina jest kontynuowanie posłannictwa Jezusa wśród ludzi, którzy Go otaczają.

Na koniec naszej modlitwy powiedzmy Jezusowi: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi. Pozostań z nami, Panie, gdyż bez Ciebie wszystko jest ciemnością, a nasze życie wydaje się bez sensu. Bez Ciebie chodzimy zabłąkani. Z Tobą natomiast wszystko odzyskuje sens: nawet śmierć. Mane nobiscum, quoniam advesperascit et inclinatus est iam dies. Zostań z nami, Panie..., przypominaj nam zawsze o rzeczach istotnych dla naszej egzystencji..., pomóż nam być wiernymi i z uwagą słuchać mądrych rad. "«Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi...» - skuteczna była modlitwa Kleofasa i jego towarzysza. Jaka byłaby szkoda, gdybyśmy, ty i ja, nie potrafili «zatrzymać» Jezusa, który przechodzi! Jaki byłby smutek, gdybyśmy nie poprosili Go, aby pozostał!".


Image
Marco
 
Postów: 382
Dołączenie: 18 Sty 2008 19:37


Powróć do Parafia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 2 gości

cron